O kurcze, ale śnieżyca i do tego ten wiatr. W nocy była masakra, ale rano spotkała mnie miła niespodzianka. Oczywiście budzik zadzwonił o 6.00 rano i jak zwykle leżę jeszcze te półgodzinki. O godzinie 6.33 przyszła wiadomość od mojej mamy "śpij nie idź dzisiaj (...)". Zaskoczyło mnie to, ale moja mama tak ma i na pewno trochę się przestraszyła, ponieważ do szkoły dojeżdżam autobusem więc nie wiadomo co przyjdzie jej do głowy.
Teraz siedzę i próbuje obejrzeć film. Coś z światłem się dzieje. Na górze jest, a na dole nie ma. Mój ojciec chodzi i histeryzuje. Och....
Oglądam "The Hours" - film z moim ulubionym aktorem Paul Walker'em. Tak strasznie to boli, gdy ktoś umiera. Jak się dowiedziałam o śmierci Paul'a myślałam, że pęknę, a jestem kimś kto w ogóle go nie znał i tak mnie to zabolało. Z całego serca współczuje bliskim. Na samym początku filmu już zaczęłam płakać och....
A jak oceniam film o tym później bo dopiero zaczynam :)
A wy poszliście dzisiaj do szkoły?
Ja normalnie poszłam ;)
OdpowiedzUsuńniikablog,blogspot,com <-------- nowa notka ^.^
Ja zanim umarł, nie znałam go ;P
OdpowiedzUsuńPolecam filmy z jego udziałem :)
Usuń